Scroll to Content

Podczas pobytu w Tajlandii wraz z grupą znajomych odwiedzamy wioskę, którą zamieszkują potocznie mówiąc: kobiety o długich szyjach. Mówiąc bardziej ściśle jest to jedna z podgrup ludu Kayan, zwana dokładniej z języka Shan: Padaung. Ja potocznie przyjmie nazwę: Kayan.
Pochodzą oni z Myanmar (Birma), ale pod koniec lat 80-tych i wczesnych 90-tych w dużej mierze lud ten uciekł do strefy przygranicznej z Tajlandią, a niektórzy z nich do samej Tajlandii z powodu konfliktu z reżimem wojskowym w Birmie.

Wioska ludu Kayan

Rząd Tajlandii przyznał im status uchodźców, ale nie są oni obywatelami państwa. Obecnie żyją oni w strzeżonych wioskach głównie na północnych obrzeżach kraju. Egzotyczna tradycja noszenia mosiężnych pierścieni na szyjach przez kobiety sprawiła, że rząd Tajlandii od 1985 r. zaczął tworzyć turystyczne wioski. Niektórzy z plemienia przenieśli się do tego typu wiosek z pozwoleniem na życie z turystyki. W ten sposób jako nieliczni z uchodźców zarabiają nie tylko na siebie, lecz również rząd Tajlandii czerpie z tego tytułu korzyści…
Z powodu braku obywatelstwa mają ograniczony dostęp do elektryczności, dróg, służby zdrowia czy edukacji. Ponadto władze Tajskie odmawiają zezwolenia na osiedlenie poza turystyczne wioski twierdząc, że są ekonomicznymi imigrantami, a nie prawdziwymi uchodźcami.

Im starsza kobieta tym więcej pierścieni na szyi. Potrafią ważyć nawet 10kg.

Kobiety tego ludu noszą charakterystyczne mosiężne pierścienie, nawinięte w okół szyi. Dziewczynki zaczynają nosić pierścienie już od około 5 roku życia i są one sukcesywnie zamieniane na większe i dłuższe. Waga pierścieni sprawia, że mosiądz popycha obojczyki w dół i ściska nieco klatkę piersiową, szyja sama w sobie nie jest wydłużana lecz jest spowodowana deformacją obojczyków. Stąd efekt tzw. „długiej” szyi. Wbrew powszechnym plotkom, zdjęcie obręczy nie powoduje „złamania szyi”, lecz duży dyskomfort dla kobiety.

Dziewczynki zaczynają nosić pierścienie już od 5-tego roku życia.

Pojawiło się wiele sugestii i ideii dlaczego pierścienie są noszone i wywodzą się one głównie przez antropologów odwiedzających te ludy:
– chronią one kobiety przed byciem niewolnicami, czyniąc je mniej atrakcyjnymi dla innych plemion,
– chęc wyglądania bardziej atrakcyjnie poprzez wyolbrzymienia różnic płciowych, ponieważ kobiety mają bardziej smukłe szyje niż mężczyźni,
– pierścienie dają podobieństwo do smoka, który jest ważną postacią w folklorze ludu.

Lud Kayan – kobiety o długich szyjach.

Dzisiejszy cel noszenia pierścieni to głównie identyfikacja z ich tożsamością kulturową, a także ma to związek z ich urodą, gdyż taka kobieta czuje się bardziej atrakcyjna. Zgodnie z informacjami z różnych źródeł niektóre kobiety zachwycają się podtrzymywaniem tradycji inne z kolei czują presję by w ten sposób zarabiać na życie. Grupy praw człowieka twierdzą, że status uchodźcy wykorzystuje kobiety, które przez to nie mogą znaleźć innej pracy.

Lud Kayan – kobiety o długich szyjach.

My spotkaliśmy Marsun (nie znam pisowni) i jej męża oraz synka. Żyją w jednej z takich komercyjnych wiosek. Zapytana o to jak wygląda jej życie tutaj, czy jest zadowolona i szczęśliwa, odpowiada, że tak. W Birmie byli prześladowani, mieli ciężkie życie. Tutaj tego nie ma, mają dach nad głową, elektryczność (w tej wiosce mieli), mogą w spokoju żyć…Utrzymują się głównie z tego co sprzedadzą turystom, a wioska im zapewnia drobne wsparcie…Marsun kilka razy w miesiącu może opuścić swoją wioskę i wówczas jedzie do miasta…. Nie była ona całkowicie odcięta od mediów: miała swój telefon, a nawet facebook-a z czego wszystkiego uśmialiśmy się:) Dużo rozmawiamy (Marsun jako jedyna z wioski dobrze mówi po angielsku) i spędzamy naprawdę dobry czas…

Dla mnie osobiście przykre jest to, że ludzie o tak bogatej kulturze nie mają swojego miejsca….Musieli uciekać przed reżimem wojskowym bo w swoich rodzinnych stronach byli prześladowani. Mimo to próbują się zaadoptować do nowych warunków życia i miejsca. Starać się żyć z uśmiechem i radością pomimo tego, że w sercach tkwi pamięć o domu…
Różne są też sytuacje tego ludu w Tajlandii i zdania są podzielone. Choć niektórzy twierdzą, że wioski dają okazję do zachowania swojej kultury, inni potępiają to porozumienie twierdząc, że jest to wykorzystanie bezrobotnych kobiet i dzieci w zamian za pieniądze od turystów. Zakładam, że prawda leży po obydwu stronach: są miejsca i wioski, które pewnie dbają o swoich „rezydentów”, a mieszkańcy są zadowoleni (przykład Marsun), ale są też miejsca w których ludzie są bardzo wykorzystywani…Sam uważam, że postawa Marsun to jej nastawienie do życia i optymizm. Pokój, którego nie zaznała w Birmie, odnajduje w jednej z turystycznych wiosek…Cieszy się tym co ma, a czego brakowało jej u siebie…Pytanie czy w tej sytuacji można mówić o pełnej wolności?!?…


Ludzie Kayan. Kobiety o długich szyjach.


Celem wycieczek nie powinno być robienie zdjęć egzotycznym rzeczą i powrót z nimi do domu. Podróże powinny dotyczyć budowania relacji i więzi z ludźmi z różnych kultur. Znalezienia wspólnej płaszczyzny z ludźmi, których spotykamy, zamiast traktować ich jak obiekty do eksploracji. Pamiętajmy o tym, aby wsłuchać się w ludzi, poznać ich historie…

Written by:

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *